Nie wiecie tego, więc Wam powiem że ja z reguły jestem osobą uśmiechniętą i pozytywnie nastawioną do innych, a przede wszystkim do obcych mi ludzi. Takie nastawienie znacznie pomaga mi w pracy bo uśmiech i ciepłe podejście do klienta to podstawa !
Bywają oczywiście wyjątki od reguły, kiedy mam ochotę na złośliwy komentarz. Kiedy? Naprawdę najbardziej wkurzającą mnie cechą ludzi, którzy robią zakupy jest "pociąganie" nosem, kaszlenie, kichanie.
Ja też jestem człowiekiem, ja też choruję, i jak jeden drugi, i dwudziesty klient stanie naprzeciw mnie i we mnie (dosłownie) kichnie, lub kaszlnie to dwa dni później leżę z gorączką jak nic. Naprawdę tak trudno podnieść dłoń do ust żeby zasłonić, albo chociaż się obrócić? Nie przypominam sobie sytuacji żebym to ja na kogoś nakichała lub nakaszlała.
Druga sprawa to wspomniane "ciągnięcie" nosem. Ludzie !!!! Zlitujcie się, jak słyszę jak te smarki do samego mózgu ciągniecie to robi mi się niedobrze. Ohyda.
Miałam jakieś dwa tygodnie taką sytuację:
siedziałam na kasie, a z racji drobnego przeziębienia (chociaż katar towarzyszy mi praktycznie cały rok) miałam przy sobie chusteczki w kartoniku. Kilka osób w kolejce, kilka minut i jest ! Stoi przede mną młoda kobieta, tu niby pomalowana, ale włosy tłuste, paznokcie zdarte i ciągnie tym nosem bez żadnego skrępowania. Bo muszę Wam powiedzieć, że są klienci, którzy przeproszą za takie zachowanie i szukają chusteczek- ok to rozumiem, bo jak zimą wejdziesz do sklepu to nagle z nosa cieknie.
Wracając do dziewczyny, miała calusieńki koszyk zakupów i kasuję, a ona ciągnie, i dalej... nie wytrzymałam i zaproponowałam jej chusteczkę.
Dawno nie widziałam kogoś tak oburzonego, i na dodatek zapytała: "a po co mi to ?" seriously???
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz