Jestem dziś sama, i mam wolny dzień, a za oknem (o zgrozo!) pada śnieg. Oglądam jakiś głupi serialik, by zająć czymś myśli. Kilka ostatnich dni było bardzo wyjątkowych, niosących tytułowe zmiany.
Zacznę od myśli, z którą borykam się od dawna "co zrobić, jeśli nie lubię swojego życia?" Cóż dla mnie wyjścia są dwa, albo będę się użalać nas sobą jaka jestem biedna, nieszczęśliwa bo siedzę sama w domu w niedzielne popołudnie, bo za mało zarabiam, bo nigdzie nie wychodzę (czy to co robiłam przez hmmm półtora roku) albo wezmę się w końcu w garść, bo to przecież MOJE życie, i to JA mogę coś w nim zmienić, czyli podejście którego staram się trzymać od stycznia :)
Przechodząc do sedna, dostałam awans, a wiąże się z tym również przeniesienie do innego sklepu. Ogromnie się cieszę, ale też zaczynam denerwować, czy sobie poradzę no i oczywiście jak ludzie mnie przyjmą. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak było mi dobrze w tym sklepie, z tą załogą. Są plusy i minusy ale staram się skupiać na tych pozytywnych stronach. Po świętach zaczynam pracę w nowym miejscu :)
Jeszcze miesiąc i w końcu będę mogła zakończyć największe kłamstwo mojego życia, i spać spokojnie, i rozmawiać swobodnie nie pilnując każdego jednego wyrazu. Nigdy więcej nie będę kłamać. Nigdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz