niedziela, 1 kwietnia 2012


Zabawne, dokładnie to samo powiedziałam w poniedziałek podczas rozmowy kwalifikacyjnej, kiedy poproszono mnie o wymienienie swoich słabych stron.
Zawsze uważałam, że to że ludzie mnie wzruszają, ich krzywda lub szczęście, że chęć niesienia pomocy to coś dobrego. Cóż, przyszedł taki moment, że przez moją wrażliwość i zwyczajnie dobre serce poczułam się do granic możliwości oszukana i wykorzystana. Jednak nawet wtedy się pozbierałam, i byłam dalej sobą i ostatecznie przyszedł cios ze strony, z której się tego nie spodziewałam. Od ludzi, dla których zawsze starałam się być oparciem, dla których a szczególnie tej jednej rzuciłabym wszystko, a oni po prostu złamali mi serce. Tak zwyczajnie po prostu, jeden narobił bałaganu w moim życiu, a druga powiedziała kilka słów które zabolały jak nic dotąd.

Zmiany, zmiany, zmiany.

Jestem dziś sama, i mam wolny dzień, a za oknem (o zgrozo!) pada śnieg. Oglądam jakiś głupi serialik, by zająć czymś myśli. Kilka ostatnich dni było bardzo wyjątkowych, niosących tytułowe zmiany.
Zacznę od myśli, z którą borykam się od dawna "co zrobić, jeśli nie lubię swojego życia?" Cóż dla mnie wyjścia są dwa, albo będę się użalać nas sobą jaka jestem biedna, nieszczęśliwa bo siedzę sama w domu w niedzielne popołudnie, bo za mało zarabiam, bo nigdzie nie wychodzę (czy to co robiłam przez hmmm półtora roku) albo wezmę się w końcu w garść, bo to przecież MOJE życie, i to JA mogę coś w nim zmienić, czyli podejście którego staram się trzymać od stycznia :)

Przechodząc do sedna, dostałam awans, a wiąże się z tym również przeniesienie do innego sklepu. Ogromnie się cieszę, ale też zaczynam denerwować, czy sobie poradzę  no i oczywiście jak ludzie mnie przyjmą. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak było mi dobrze w tym sklepie, z tą załogą. Są plusy i minusy ale staram się skupiać na tych pozytywnych stronach. Po świętach zaczynam pracę w nowym miejscu :)

Jeszcze miesiąc i w końcu będę mogła zakończyć największe kłamstwo mojego życia, i spać spokojnie, i rozmawiać swobodnie nie pilnując każdego jednego wyrazu.  Nigdy więcej nie będę kłamać. Nigdy.